Kontakt z nami +48 780 151 246

Dobrego adwokata kształtuje nie tylko prawo – doświadczenie, które przekłada się na decyzje.

Dobrego adwokata kształtuje nie tylko prawo – doświadczenie, które przekłada się na decyzje.

Prawo można znać bardzo dobrze i wciąż nie być dobrym adwokatem. Bo w tym zawodzie wiedza jest dopiero początkiem. Prawdziwy test zaczyna się wtedy, gdy trzeba podjąć decyzję bez gwarancji rezultatu, wziąć odpowiedzialność za jej konsekwencje i powiedzieć klientowi nie to, co chce usłyszeć, ale to, co naprawdę powinien wiedzieć.

Doświadczenie zawodowe nie zaczyna się więc w momencie zdania egzaminu adwokackiego. Buduje się dużo wcześniej: w pierwszych trudnych sprawach, pierwszych samodzielnych decyzjach i momentach, w których teoria przestaje wystarczać.

O tym, jak takie doświadczenie zmienia sposób myślenia o prawie, kliencie i samej „wygranej”, rozmawialiśmy z Katarzyną Strzeszewską-Lipką, adwokatem i partnerem w Orlik & Partners. Zawód adwokata wykonuje od 2013 roku. Specjalizuje się m.in. w sporach cywilnych i gospodarczych, prawie bankowym oraz sprawach rodzinnych.

To obszary, które na pierwszy rzut oka niewiele łączy. Z jednej strony wielomilionowe postępowania, procedury i rygor dużych instytucji. Z drugiej – emocje, rodzina, dzieci i decyzje, których skutki mogą być odczuwalne przez całe życie.

Właśnie na styku tych dwóch światów najlepiej widać, czym naprawdę jest prawnicze doświadczenie.

 

Samodzielność zaczyna się od odpowiedzialności

Na początku kariery prawnik przede wszystkim obserwuje. Czyta, analizuje, uczy się od bardziej doświadczonych osób. Prędzej czy później przychodzi jednak moment, w którym ktoś przestaje sprawdzać każdą decyzję.

I wtedy zaczyna się prawdziwa nauka zawodu.

– Zostałam wrzucona na głęboką wodę. Nauczyło mnie to, żeby nie bać się decyzji. Pokazało mi również, że jestem w stanie brać za nie odpowiedzialność. Tego doświadczenia życzę młodym prawnikom, bo właśnie wtedy zaczyna się rozumieć, na czym naprawdę polega ten zawód – wspomina Katarzyna Strzeszewska-Lipka.

Przepisy można sprawdzić. Orzecznictwo można przeczytać. Procedury można opanować. Znacznie trudniej nauczyć się odpowiadać na pytania, na które nie istnieje jedna prawidłowa odpowiedź.

Czy warto wejść w spór? Jak daleko go prowadzić? Jakie ryzyko zaakceptować? Kiedy odpuścić? Kiedy naciskać? I przede wszystkim – co stanie się później?

Dobry adwokat nie analizuje bowiem wyłącznie tego, co wydarzy się na kolejnej rozprawie. Powinien widzieć kilka ruchów naprzód. Bo konsekwencje decyzji prawnej często nie kończą się wraz z zamknięciem akt.

 

Duży klient uczy dyscypliny

Jednym z doświadczeń, które szczególnie kształtuje sposób pracy jest pierwsze duże zlecenie.

– Jednym z większych projektów które się podjęłam wraz z zespołem była wieloletnia współpraca z jednym z największych banków w Polsce – Wspomina Adwokat Katarzyna

Praca dla dużej instytucji finansowej to nie tylko znajomość prawa bankowego.

To także procedury, standardy komunikacji, raportowanie, koordynacja wielu postępowań jednocześnie i świadomość, że zaniedbany szczegół może mieć konsekwencje znacznie większe niż sama sprawa.

Takie środowisko szybko uczy dyscypliny. Termin nie jest sugestią. Informacja musi być precyzyjna. Dokument musi być kompletny. Strategia musi uwzględniać nie tylko pojedyncze postępowanie, ale również szerszy interes klienta.

Z czasem ten sposób myślenia staje się standardem, który wykonujesz dla wszystkich klientów. Dziś przekłada się na każdą prowadzoną sprawę – niezależnie od jej wartości materialnej czy nie materialnej.

Bo dla adwokata sprawa może być jedną z wielu. Dla klienta bardzo często jest najważniejszą sprawą w życiu.

I właśnie dlatego nie powinno mieć znaczenia czy przedmiot sporu jest wart kilkanaście tysięcy, kilka milionów czy znacznie więcej. Odpowiedzialność za jakość pracy pozostaje taka sama.

 

Kiedy prawo spotyka się z człowiekiem

Najbardziej widać to w sprawach rodzinnych.

Tutaj świetna argumentacja prawna potrafi być niewystarczająca, jeśli prawnik nie rozumie, że za dokumentami i stanowiskami procesowymi stoją emocje, relacje i ludzie, którzy często jeszcze długo po zakończeniu postępowania będą musieli ze sobą funkcjonować. Zwłaszcza jeśli są rodzicami.

– Adwokat powinien pełnić również funkcję mediatora. Powinien umieć uspokoić sytuację i zastanowić się, jakie rozwiązanie rzeczywiście będzie najlepsze dla klienta i jego rodziny. Eskalowanie konfliktu nie zawsze prowadzi do dobrego rezultatu – podkreśla Katarzyna Strzeszewska-Lipka.

To jedna z najtrudniejszych ról prawnika. Bo klient, który przychodzi w środku konfliktu, często oczekuje walki. Dobry pełnomocnik musi jednak potrafić odróżnić determinację od eskalacji.  Czasem powinien walczyć do końca. Czasem powinien powiedzieć: nie warto.

Kolejne pisma, rozprawy i miesiące konfliktu mogą zwiększać koszty, pogłębiać napięcia i niszczyć relacje, których później nie da się odbudować żadnym wyrokiem.

W sprawach dotyczących dzieci ta odpowiedzialność jest jeszcze większa. Bo dziecko często staje się narzędziem w sporze dorosłych.

 

Nie każda wygrana daje powód do świętowania

Jedna z najbardziej wymagających spraw, które Katarzyna Strzeszewska-Lipka prowadziła, dotyczyła pozbawienia ojca władzy rodzicielskiej.

Sytuacja nie była oczywista. Pojawiały się wątpliwości, czy obrana droga jest właściwa. Ostatecznie zdecydowano się konsekwentnie realizować przyjętą strategię.

Sprawa zakończyła się korzystnym rozstrzygnięciem. Ale nie samo zwycięstwo okazało się najważniejsze.

– Dobrze pamiętam tę sprawę. Była jedną z bardziej wymagających, jakie prowadziłam. Najważniejsze nie było jednak poczucie, że „wygraliśmy”. Znacznie ważniejsze było dla mnie przekonanie, że podjęta decyzja i związane z nią ryzyko były uzasadnione i służyły dobru dziecka, nie wszystkie sprawy są tak oczywiste – wspomina.

To zdanie dobrze pokazuje różnicę między skutecznością a dojrzałością zawodową. Skuteczność można mierzyć wynikiem. Dojrzałość – tym, czy potrafimy odpowiedzieć na pytanie, czy dany wynik rzeczywiście był najlepszym możliwym rozwiązaniem.

 

Doświadczenie zmienia sposób patrzenia na „wygraną”

W biznesie łatwo zdefiniować sukces liczbami, wyniki są konkretne i mierzymy do jak najlepszych. W sporach rodzinnych jest inaczej. Wyrok może być korzystny procesowo, a jednocześnie pozostawić po sobie relacje zniszczone na lata.

Można wygrać jedną kwestię i przegrać wszystko dookoła.

Dlatego dobry prawnik nie powinien pytać wyłącznie:

„Co możemy zrobić?”.

Powinien również zapytać:

„Czy warto to zrobić?”.

„Co wydarzy się później?”.

„Kto poniesie konsekwencje?”.

„Jak ta decyzja będzie wyglądała za rok, trzy lata albo dekadę?”.

To samo dotyczy biznesu.

Czasem prawnie możliwe rozwiązanie nie jest najlepsze strategicznie. Czasem proces, który można wygrać, nie powinien w ogóle się rozpocząć. Innym razem zbyt ostrożne podejście może kosztować klienta znacznie więcej niż podjęcie zdecydowanego działania, dochodzą do tego wartości wizerunkowe, które również trzeba rozpatrzeć.

I właśnie tutaj pojawia się różnica pomiędzy znajomością prawa a doświadczeniem.

Edukacja daje narzędzia. Doświadczenie podpowiada, którego narzędzia użyć, kiedy po nie sięgnąć i kiedy najlepiej odłożyć je na bok.

 

Dobry adwokat widzi więcej niż sprawę

O jakości prawnika nie świadczy wyłącznie liczba przeprowadzonych postępowań ani długość listy wygranych. Znacznie więcej mówi o nim sposób, w jaki podejmuje decyzje. Czy potrafi powiedzieć klientowi trudną prawdę. Czy widzi konsekwencje wykraczające poza najbliższą rozprawę. Czy myśli nie tylko o wyniku sprawy, ale również o tym, co ten wynik oznacza dla człowieka, rodziny albo biznesu.

Bo ostatecznie dobry adwokat nie jest osobą, która zna najwięcej przepisów. Jest osobą, która wie, co z tą wiedzą zrobić.

To właśnie wtedy wiedza prawnicza przestaje być tylko znajomością prawa. Staje się odpowiedzialnością.

A doświadczenie – eksperckością.