15.04.2026
Popularność angielskich słów, a odbiór znaków towarowych i idąca za tym ocena ich podobieństwa.
Unijny Sąd Pierwszej Instancji (General Court) stwierdził, iż nie zachodzi ryzyko wprowadzenia w błąd między spornym znakiem „flyPersia”, a wcześniejszym znakiem „flydubai”. Sąd uznał, że użycie słowa „fly” w odniesieniu do usług lotniczych jest na tyle częste, że można uznać, iż duża część unijnych konsumentów, nieposługująca się językiem angielskim, byłaby w stanie rozpoznać jego znaczenie w takim kontekście. Częstotliwość używania angielskiego terminu ma wpływ na zdolność jego zrozumienia przez część właściwego kręgu odbiorców, która nie posługuje się językiem angielskim, ale często spotyka się z tym terminem w odniesieniu do danych towarów i usług. Ponadto wskazano, iż element słowny „fly” jest pozbawiony charakteru odróżniającego w odniesieniu do omawianych usług.
Przy tworzeniu nowej marki bardzo istotne jest unikanie słów, wyrażeń, które są popularne i powszechnie używane do określania produktów i usług z danej kategorii lub branży, tzw. „znaków słabych”. Pozwoli to na uniknięcie konieczności tolerowania tzw. „znaków bliskich” tj. oznaczeń podobnych, aczkolwiek nie stwarzających ryzyka konfuzji rynkowej, w świetle orzecznictwa krajowego i unijnego.
O zagadnieniu tzw. słabych znaków pisaliśmy już w artykułach Słaby pomysł oraz Słaby jak lew.