Odpowiedzialność hostingodawcy za materiały zamieszczane przez forumowiczów – wybrane zagadnienia

Podstawę i zasady świadczenia usług polegających na wprowadzaniu do sieci określonych treści, a następnie udostępnianie ich osobom trzecim, w tym obowiązki usługodawcy jak również przesłanki wyłączenia odpowiedzialności usługodawcy z tytułu świadczenia usług, reguluje ustawa o świadczeniu usług elektronicznych z 18 lipca 2002 r. (tj. Dz. U. z 2020 r. poz. 344 tj., dalej jako Ustawa).

Przyjmuje się, że wspomnianą Ustawę stosuje się m.in. do podmiotów zezwalających na dodawanie do własnych stron treści użytkowników (np. komentarzy, filmów czy zdjęć na portalu dyskusyjnym, blogu, itp.).

Odpowiedzialność usługodawcy można rozważać zarówno w kontekście reżimu karnego, administracyjnego jak i odpowiedzialności cywilnoprawnej (jak odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych czy też majątkowych praw autorskich). W tym miejscu warto zaznaczyć, że w przypadku sądowego rozstrzygania sporu, przepisy Ustawy nie mogą stanowić wyłącznej podstawy roszczeń- należy w takiej sytuacji rozpatrzyć sprawę w kontekście przepisów regulujących odpowiedzialność na zasadach ogólnych (tak Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 24 listopada 2017 r., sygn. I CSK 73/17[1] czy Sąd Najwyższy - Izba Cywilna w wyroku z dnia 30 września 2016 r., sygn. I CSK 598/15; podobnie Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 21 czerwca 2016 r., sygn. I ACa 1247/15).

 

Dlaczego więc z punktu widzenia usługodawcy tak istotne są przepisy ustawy o świadczeniu usług elektronicznych?

 

Odpowiedź na to pytanie zawiera art. 14, w którym ustawodawca zamieścił przesłanki, których spełnienie może uwolnić usługodawcę od odpowiedzialności za umieszczane na forum materiały:

-usługodawca nie wie o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności,

-a w przypadku otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności, niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych.

 

Zatem to właśnie wiedza usługodawcy o bezprawnym charakterze danych jest czynnikiem aktywującym jego odpowiedzialność za opublikowane treści, przy czym, zgodnie z art. 15 Ustawy, nie jest on obowiązany do sprawdzania przekazywanych, przechowywanych lub udostępnianych przez siebie danych.

 

O ile okoliczność otrzymania urzędowego zawiadomienia zdaje się nie budzić większych wątpliwości interpretacyjnych, o tyle już uzyskanie wiarygodnej wiadomości może nastręczać pewnych wątpliwości. Można przyjąć, że, co do zasady, wiarygodną wiadomością będzie informacja o danych zawierających treści oczywiście bezprawne, takich jak treści wulgarne, obsceniczne, nawołujące do nienawiści na tle rasowym, religijnym, narodowościowym, itp.

 

Należy podkreślić, że sam fakt korzystania przez host providera z automatycznych systemów filtrujących czy też wprowadzenie regulaminu korzystania z usługi, może świadczyć o wiedzy na temat zamieszczania bezprawnych danych[2]. Także ręczna postmoderacja wykonywana przez pracowników usługodawcy albo opublikowanie materiałów pomiędzy zamieszczonymi przez użytkowników danymi o bezprawnym charakterze może przesądzić o odpowiedzialności usługodawcy.[3]

 

Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o dość kontrowersyjnym orzeczeniu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 16 czerwca 2015 r. w sprawie Delfi AS przeciwko Estonii, sygn. 64569/09. Trybunał uznał, że „podmiot będący właścicielem internetowego portalu informacyjnego, który prowadzi działalność komercyjną, polegającą na publikowaniu informacji za pomocą Internetu wraz z dopuszczeniem użytkowników portalu do komentowania zamieszczanych informacji i posiada kontrolę redakcyjną rozumianą jako możliwość usuwania komentarzy umieszczanych przez użytkowników niezgodnych z przyjętym regulaminem - odpowiada za treść komentarzy umieszczonych na tymże portalu przez użytkowników - zidentyfikowanych lub jedynie anonimowych, jak wydawca tj. dostawca usług w zakresie treści, a nie jak pośrednik w zakresie zamieszczania wypowiedzi użytkowników portalu tj. jako jedynie dostawca usług technicznych”.

            W toku postępowania ETPC ustalił, że spółka Delfi jest internetowym portalem informacyjnym, który „starał się przyciągnąć dużą liczbę komentarzy na temat artykułów przez niego opublikowanych.” Spółce zależało na jak największej liczbie komentarzy do opublikowanych informacji, ze względu na związaną z tym zwiększoną liczbę wyświetleń witryny, a, co za tym idzie, większy dochód z reklam publikowanych na portalu. Zatem w żywotnym interesie spółki leżało zwiększenie zasięgu, do czego zresztą starała się doprowadzić, zachęcając internautów do komentowania. Dodatkowo, ETPC uznał, że Delfi miało znaczny stopień kontroli nad publikowanymi komentarzami, jako, że tylko spółka posiadała środki techniczne, żeby nie tylko usuwać komentarze, ale również ograniczać ich autorom możliwość dalszego publikowania. 

            Nieco inaczej do poruszanej kwestii podszedł ETPC w wyroku z 2 lutego 2016 r. w sprawie Magyar Tartalomszolgáltatók Egyesülete i Index.hu Zrt przeciwko Węgrom (skarga nr 22947/13), uznając, że wymaganie od portalu, który prowadzi działalność polegającą na udostępnianiu osobom trzecim platformy umożliwiającej korzystanie z wolności wyrażania opinii w drodze zamieszczania komentarzy (działalność dziennikarska o szczególnym charakterze), filtrowania komentarzy, stanowi naruszenie wolności prawa do przekazywania informacji w Internecie. ETPC wskazał, że w sprawie Delfi wyodrębniono cztery „aspekty wolności wyrażania opinii z punktu widzenia podmiotów pełniących w Internecie rolę pośredników jako istotne dla konkretnej oceny danej ingerencji: kontekst komentarzy, środki stosowane przez skarżącą spółkę w celu zapobieżenia lub usunięcia zniesławiających komentarzy, odpowiedzialność rzeczywistych autorów komentarzy jako alternatywa dla odpowiedzialności pośrednika oraz konsekwencje postępowania krajowego dla skarżącej spółki (…) Prawdą jest, iż w przypadkach, gdy komentarze użytkowników przyjmują wyraz mowy nienawiści i bezpośredniego zagrożenia dla integralności fizycznej osób, prawa i interesy innych osób oraz społeczeństwa jako całości mogą upoważniać Układające się Państwa do nałożenia na internetowe portale informacyjne odpowiedzialności, jeżeli nie podejmą one niezwłocznie środków w celu usunięcia komentarzy wyraźnie niezgodnych z prawem, nawet bez powiadomienia ze strony domniemanej ofiary lub od osób trzecich (zob. Delfi AS, cyt. powyżej, § 159). W niniejszej sprawie nie mamy jednak do czynienia z wypowiedziami tego rodzaju”.

 

Kolejna wątpliwość, które nasuwa się na kanwie interpretacji art. 14 ustawy, to kwestia odpłatności usług świadczonych przez hostingodawcę- co do zasady przyjmuje się, że usługi elektroniczne świadczone są za wynagrodzeniem. Niemniej warto podkreślić, że ustawodawca dopuszcza zaliczenie do kręgu usług świadczonych drogą elektroniczną usług, które nie są wynagradzane przez tych, którzy je otrzymują (czyli na przykład usługodawca otrzymuje wynagrodzenie z przychodów uzyskiwanych z reklam wyświetlanych na stronie). Podobnie Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 8 lipca 2011 r., sygn. IV CSK 665/10, uznając, że umożliwienie bezpłatnego dostępu do portalu dyskusyjnego jest usługą świadczoną drogą elektroniczną[4] czy też Sąd Okręgowy w Krakowie w wyroku z z 27 maja 2015 r., sygn. IX GC 791/12: „(…)należałoby uznać, że działalność tego typu serwisów ma prawie zawsze charakter odpłatny, bowiem „każda strona internetowa ma określoną wartość, która może przełożyć się na konkretny przychód finansowy uzyskiwany od podmiotu, który proponuje umieszczenie reklamy na danej stronie/portalu/serwisie internetowym. Ten potencjał może być różny: znikomy lub ogromny, a kluczowym czynnikiem wpływającym na potencjalną wartość danej strony/portalu/serwisu jako nośnika reklamy jest popularność, czyli ilość odwiedzin. Nawet założenie, że celem przedsięwzięcia jest stworzenie serwisu o charakterze non profit, nie wyłącza możliwości uzyskiwania przychodów z faktu prowadzenia serwisu, a najbardziej typowym źródłem przychodu są reklamy. W efekcie gdyby zakwestionować prawo do objęcia dyspozycją art. 14 ustawy podmioty prowadzące usługi hostingowe z tej przyczyny, że uzyskują przychód z tytułu świadczenia takich usług to de facto zbiór podmiotów korzystających z wyłączenia na podstawie art. 14 byłby pusty.

 

Podsumowując, z uwagi na liczne wątpliwości interpretacyjne, usługodawca powinien każdorazowo przeanalizować, czy zachodzą przesłanki wyłączające jego odpowiedzialność.

 

[1] „Stanowisko to, znajdujące oparcie w treści art. 14 ust. 3 Dyrektywy, jest zbieżne z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Prawa Człowieka. W wyroku z 10 października 2013 r. w sprawie Delfi AS v. Estonia, Trybunał (…) wskazał ogólnie, że problem stosunku ustawy stanowiącej implementację Dyrektywy do innych ustaw prawa wewnętrznego jest kwestią interpretacji prawa krajowego i należy do sądów państwa członkowskich.”

[2] Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 10 stycznia 2014 r., sygn. I CSK 128/13

[3] Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z dnia 10 stycznia 2014 r., sygn. I CSK 128/13

[4] Podobnie Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 27 lutego 2015 r., sygn. VI ACa 262/14.

0.167s / 5220.91 kB / 218 inc